Mieszkańcy Ktosiowa nie mogą się doczekać Bożego Narodzenia. Wyczekując na ten magiczny czas, tak jak i my, ozdabiają domy, ubierają choinki, pieką pierniczki, przygotowują prezenty. Jest jednak ktoś, komu świąteczna atmosfera zupełnie się nie udziela – to zielony, puchaty stwór – Grinch, który zaszył się w jaskini w towarzystwie wiernego psa Maxa i wygrywa na organach smętne melodie. Na samą myśl o dekoracjach bożonarodzeniowych Grincha mdli. A że w tym roku obchody mają być jeszcze trzy razy huczniejsze niż zwykle, postanawia odzyskać spokój i raz na zawsze wyrównać rachunki ze świętami. Jak? Kradnąc je!
Wybierając się na film 7 grudnia, tuż po imieninach Mikołaja, przenieśliśmy się w uroczą opowieść wigilijną, z solidną dawką humoru. Równolegle śledziliśmy perypetie empatycznej dziewczynki, która ma coś na tyle ważnego do przekazania św. Mikołajowi, że chce to zrobić osobiście. Drogi Grincha i uroczego dziecka w końcu się splatają. Film zakończył się morałem, iż każdy zasługuje na szczęście – nawet ten, którego serce wydaje się z lodu.
Po takiej dawce optymizmu udaliśmy się na lekki posiłek, a następnie w dobrych humorach ruszyliśmy spalić zbędne kilogramy na basenie w Sokołowie Małopolskim. Po prelekcji ratownika w ramach orientacji zawodowej, mogliśmy odpocząć, poszaleć, a także nauczyć się odpowiedniego zachowania w takich obiektach. Dla większości wycieczkowiczów wizyta na basenie była nowym doświadczeniem i niezwykłym przeżyciem.